A miało być tak pięknie ...

Miesiąc nauki i co? I kicha. Ale po kolei. 12 października 2012 r. miałam stawić czoła pisemnemu egzaminowi na doradcę podatkowego.

Zarezerwowałam bilet na lot z Katowic do Warszawy, wylot o godzinie 5.20 rano. Dlaczego samolot? Pociągów nie lubię, zatłoczony i mało estetyczny środek lokomocji. Ponadto z Wrocławia aby dojechać pociągiem do Warszawy na rano, trzeba wyjechać dzień wcześniej. Nie ma po prostu połączenia na rano. A samochodem już raz jechałam - 7 godzin w korku.

Start lekko się opóźnił, bo samolot się oszronił. Ale w końcu udało się, wystartowaliśmy. Niestety po 15 minutach lotu, kapitan poinformował pasażerów, że lotnisko w Warszawie jest zamknięte z powodu … mgły. Hmm rozumiem, że zima co roku zaskakuje drogowców – w końcu zima zaczyna się tylko raz w roku :), ale lotnisko zaskoczone przez mgłę? W październiku?

Pokręciliśmy się w powietrzu przez parę minut w nadziei, że może rozpogodzi się na tyle, że będzie można wylądować. Ale niestety decyzja zapadła: wracamy do Katowic. Jedyne pozytywne w tym wszystkim, to widok wschodzącego słońca pod skrzydłem. Niezapomniany, dokładnie jak na zdjęciu.

Już na lotnisku w Katowicach dowiedzieliśmy się, że trwają prace na lotnisku w Warszawie, by otworzyć jeden pas z systemem nawigacyjnym pozwalającym na lądowanie we mgle. Szkoda tylko, że nikt nie pomyślał o tym wcześniej. Zwłaszcza ja. Następnym razem dla pewności lecę dzień wcześniej. 

  • 20 października 2012

  • Ewa Pasieczna

  • 0


Komentarze

Brak komentarzy