I ruszyły konie po betonie...

No to jesteśmy. Od godziny 2 (... chciałam napisać dnia dzisiejszego, a to już 24.09, czyli mamy dzień następny) wczorajszego dnia nasza stronka funkcjonuje w środowisku wszechobecnego Internetu. Cieszę się niezmiernie z tego powodu i dziekuję wszystkim, którzy aktywnie przyłożyli sie do stworzenia tej strony, a zwłaszcza Krzysiowi - mojemu kuzynowi. Krzysiek jesteś WIELKI.

Teraz tylko czekać, aż się wypozycjonuje, pracować nad szatą graficzną (a propo: komu się źle wyświetla, niech sobie zainstaluje przeglądarkę nowszej generacji), pisać artykuły .... Ale wiecie co? Na dziś już może skończę, bo jestem potwornie zmęczona. Ostatni tydzień spędziłam prawie 20 godzin dziennie na kopiowaniu, wklejaniu, podlinkowaniu i takich tam. Nawet fajnie się buduje taka stronkę, trochę jak układanka, tylko że satysfakcja jest bez porównania większa. Ale i tak nie zrozumiałam pewnych zasad, np. dlaczego, kiedy próbuję zmienić tekst, to te wszystkie iconki (fajnie wyglądają, co nie?) po prostu wyparowują. Jakby kod HTML miał swoje widzimisię, a przecież nie powinien mieć. Jezu, ale plotę na prawdę muszę już iść spać ;)

Także na artykuły troche poczekacie. Ale obiecuję, że jak sie wyśpię, to napiszę, co myślę o uldze na złe długi.

  • 5 lutego 2013

  • Ewa Pasieczna

  • 0


Komentarze

Brak komentarzy