Kim jest biegły rewident?

Często ludzie zadają mi to pytanie, kiedy słyszą, czym się zajmuję. Zobaczmy, co na ten temat pisze Wikipedia:

Biegły rewident (inaczej audytor) – to osoba uprawniona do badania sprawozdań finansowych.

Hmm. No,nie. Nie zgadzam się z twierdzeniem Wikipedii, że biegły rewident jest uprawniony do badania sprawozdań finansowych. Dlaczego? Nie wierzycie? To zajrzyjcie sobie na stronę KIBR lub stronę sejmową, poszukajcie ustawy z dnia 7 maja 2009 r. o biegłych rewidentach i ich samorządzie, podmiotach uprawnionych do badania sprawozdań finansowych oraz o nadzorze publicznym, a dowiecie się z treści art. 47, że tak właściwie podmiotem uprawnionym do badania sprawozdań finansowych jest jednostka, wpisana na listę podmiotów uprawnionych do badania sprawozdań finansowych.

O co tu chodzi? Ale po kolei. Najpierw, biegły rewident musi zdobyć uprawnienia biegłego, czyli zdać te 10 sławetnych egzaminów (ok. 2,5-3 lata), odbyć roczną praktykę i dwuletnią aplikację pod kierunkiem innego biegłego rewidenta. Zdać egzamin ustny dyplomowy, złożyć ślubowanie i po spełnieniu tych wszystkich warunków uzyskać wpis do rejestru biegłych rewidentów. Teraz już taki biegły może opłacać co roku składki członkowskie, z tego tytułu, że przynależy do KIBR. Zapytacie: teraz to już chyba może badać? Odpowiem: Jeszcze nie.

Skoro ten nasz biegły tak się uparł, że jednak chce badać, to musi założyć działalność gospodarczą na własne nazwisko albo spółkę osobową lub kapitałową. Jak założy tą spółkę, to zgłasza to do KIBR, opłaca opłatę z tytułu wpisu w kwocie 1.500 zł i po weryfikacji komisji jakieś tam, zostaje podjęta uchwała o wpisie podmiotu do rejestru podmiotów uprawnionych. Czy już może badać – zapytacie? Jeszcze nie – odpowiem. Ponieważ musi upłynąć jeszcze miesiąc, zanim uchwała się uprawomocni. Skomplikowane? Może nie, ale na pewno długotrwałe. Jeśli nasz biegły rewident nie ma zajęcia dodatkowego, to zanim te wszystkie procedury dobiegną końca -komornicy go zlicytują.

No, ale po miesiącu, może już badać, o ile oczywiście zawrze umowę ubezpieczenia i o ile ma klientów na swoje usługi. Ale nawet jak nie robi nic, to co roku, tylko dlatego, że jest na liście podmiotów uprawnionych, opłaca opłatę z tytułu nadzoru min. 704,33 zł (za 2012 r.) i składkę ubezpieczeniową za rok min. 500 zł.

Tyle się mówi i pisze o deregulacji. Jakie to w Polsce są blokady do zawodu. Moim zdaniem, egzaminy na biegłego muszą być i są potrzebne, po to, żeby spółki miały pewność, że przychodzi do nich człowiek naprawdę z wiedzą niespotykaną. Ale cała ta reszta, to czysta polska biurokracja i z tym należałoby walczyć, to zderegulować. Bo co zmienia fakt wpisu działalności biegłego na listę podmiotów? Przecież nie staje się przez to mądrzejszy, ani bardziej wykształcony. Faktem jest, że biegły rewident wpisany tylko do rejestru biegłych rewidentów nie może nic. Nawet biura rachunkowego nie może otworzyć (chyba, że wcześniej uzyskał certyfikat uprawniający do prowadzenia ksiąg rachunkowych). Śmieszne prawda? Nie, to jest po prostu tragiczne. Bo w tym momencie o tym, że biegły może prowadzić działalność, do której tyle lat się uczył, decyduje tylko wpis na kolejną listę.

Zatem, odpowiadając na pytanie: Kim jest biegły rewident, należy odpowiedzieć: nikim, bo wszystko może tylko podmiot uprawniony.

  • 18 lutego 2013

  • Ewa Pasieczna

  • 1


Komentarze

Karol

21 września 2015 21:55

Korzystałem z pomocy biegłego rewidenta przy zakładaniu spółki z o.o., okazała się niezbędna, zwykły księgowy mógłby sobie nie poradzić.