O egzaminie pisemnym na doradcę podatkowego słów kilka

W ostatnim tygodniu stycznia br. odbył się egzamin pisemny na doradcę podatkowego, który … po pierwsze ZDAŁAM! Z wynikiem 194pkt/200max z testu i 15 pkt/20 max z kazusu. Wynik niezły, zwłaszcza, że w przypadku testów oznacza, że złe odpowiedzi zakreśliłam w 2 pytaniach na łączne 100 pytań na teście, natomiast kazus – pewnie przez moje gryzmoły. Za wynik testu odpowiada osobiście SuperMemo. Polecam, jest to naprawdę skuteczna metoda do nauki.

Po drugie – tym razem do Warszawy dotarłam pociągiem, dzień wcześniej. Nocleg w hotelu Mazowieckim. Hotelik malutki, ale czysty, schludny i niezła obsługa. Polecam restaurację hotelową „Kuźnia Smaków” – gotują wyśmienicie. Do warszawskiego NOT, gdzie odbywał się egzamin przeszłam piechotą w 5 minut.

Po trzecie – wrażenia z egzaminu? Nawet, nawet. Organizacja wręcz doskonała. Egzamin odbywał się w ogromnej sali konferencyjnej Domu Technika NOT w Warszawie. Pomieszczenie wysokie, jasne i przestronne. Każdy z uczestników miał do wyłącznej dyspozycji stolik. Uwaga! Biegli rewidenci test piszą w pierwszym rzędzie tuż przed komisją. Test dla nas też składa się ze 100 pytań, tylko z mniejszej ilości działów (brak rachunkowości itp.). Czasu na wypełnienie testu jest 100 minut, czyli na spokojnie można przeanalizować pytania i wpisać na czysto do formularza. Po teście przerwa i ponowne wejście na salę (sprawdzenie dowodów osobistych oczywiście).

Kazus już można było pisać przy innym stoliku. I w tym przypadku nie przewidziałam jednego. Otóż w dobie komputerów i braku treningu w pisaniu ręcznym, napisanie całego kazusu na brudno i przepisanie na czysto stanowi nie lada wyzwanie. Po dwóch godzinach pisania palce po prostu odpadają. Ale opłacało się. Tylko teraz wypadałoby zdać jeszcze ustny …

  • 12 lutego 2013

  • Ewa Pasieczna

  • 0


Komentarze

Brak komentarzy