"Pokrzywdzeni" przez skarbówkę

Zdarza mi się czasami obejrzeć polsatowski program „Państwo w państwie”. Inicjatywa bardzo potrzebna zwłaszcza do nagłaśniania spraw, zamiatanych pod dywan. Drażni mnie tylko jedno. Bardzo często przedstawiane są sprawy postępowań podatkowych lub kontrolnych prowadzonych przez skarbówkę, której urzędnikom zarzuca się działanie wbrew prawu. Prowadzący program często podnosi, jakim prawem urząd skarbowy prowadzi dalej postępowanie i próbuje dochodzić zaległości podatkowych określonych w decyzji, skoro sąd w postępowaniu karnym skarbowym uniewinnił przedsiębiorcę. W odcinku poświęconym sprawie Marka Isańskiego, właściciela Towarzystwa Finansowo-Leasingowego (TFL) z Zielonej Góry, wręcz padło pytanie tego typu: Dlaczego wyrok uniewinniający sądu nie robi wrażenia na urzędnikach skarbowych. Nadmieniam, że chodziło o wyrok sądu powszechnego w sprawie karnej, prowadzonej przeciwko panu Isańskiemu. W innym odcinku z kolei inny przedsiębiorca się żalił, że sąd powszechny go uniewinnił a organ podatkowy dalej prowadzi postępowanie podatkowe. Jakim prawem? – pyta się przedsiębiorca. Pytania tego typu, mówiąc kolokwialnie po prostu mnie powalają na łopatki. Mam po prostu ochotę przełączyć na inny kanał.

Jak mam pytanie innego typu: Dlaczego prowadzący nie postarał się o zaproszenie gości mających elementarną wiedzę w prawie podatkowym?

Po pierwsze: należy zdecydowanie oddzielić odpowiedzialność karną skarbową od postępowania podatkowego/kontrolnego prowadzonego przez organ podatkowy. Wyrok sądu w sprawie karnej nigdy nie powinien mieć wpływu na rezultat postępowania podatkowego. Sąd stwierdza jedynie, że podatnik jest niewinny, co oznacza, nie udowodniono mu premedytacji i zamierzonego działania, których efektem byłoby zaniżenie zobowiązania podatkowego, ale zobowiązanie podatkowe i tak musi podatnik zapłacić, bo taki wyrok go z tego nie zwalnia. Czasami organ podatkowy po prostu za szybko skieruje sprawę do komórki karnej skarbowej i sąd uniewinnia podatnika, tylko dlatego, że podatnik walczy w sądzie i nie wiadomo w ogóle, czy faktycznie doszło do zaniżenia zobowiązania podatkowego.

Po drugie: Takie mamy przepisy. Nie urzędnicy je tworzyli, także słowa krytyki powinny być raczej kierowane pod adresem ustawodawcy. Nie bronię tu aparatu skarbowego, ale zrozumcie: urzędnicy muszą działać przede wszystkim zgodnie z prawem. Skoro przepisy prawa podatkowego nie zawierają zapisów o uwzględnianiu w trakcie postępowań podatkowych wyroków sądów powszechnych zapadłych w sprawach karnych, to urzędnicy nie mają prawa kierować się treścią tych wyroków. Mamy w końcu państwo prawa. Na gruncie prawa podatkowego to są dwie różne sprawy. Dla porównania: jak ktoś ukradłby jakiś przedmiot, to proces zwrotu tej rzeczy prawowitemu właścicielowi odzwierciedla przebieg postępowania podatkowego, natomiast sprawa karna, której zadaniem jest ukaranie sprawcy czynu zabronionego, to jest właśnie sprawa karna skarbowa, która rozgrywa się przed obliczem sądów powszechnych.

Po trzecie: brakuje mi w programach tego typu przedstawicieli Ministerstwa Finansów. Rozumiem doskonale, że obowiązuje tajemnica skarbowa, ale warto byłoby czasami zapewnić udział kogoś z ministerstwa. Uważam, że prowadząc tego typu politykę ministerstwo sobie szkodzi, przekaz jest jasny: za nic mamy zdanie i opinie społeczeństwa. Warto by było kogoś oddelegować do programów tego typu, tylko po to by wyjaśnił przepisy podatkowe. Uchylenie tajemnicy skarbowej raz czy dwa także nie zaszkodzi. Dla przypomnienia parę lat temu głośno było o sprawie kontroli podatkowej prowadzonej u pana Gronowskiego – piekarza z Legnicy. Przez media przedstawiany był jako filantrop doprowadzony przez skarbówkę do ruiny, któremu naliczono VAT od darowanego chleba. Jak uchylono tajemnicę skarbowo to wyszło szydło z worka i się okazało, że ani taki filantrop, bo nikt z „obdarowanych” nie chciał potwierdzić otrzymania darowizny, ani taki doprowadzony do ruiny podatnik, ponieważ podatek w 90% wynikał po prostu z faktu, że pan Gronowski sprzedawał chleb poza kasą fiskalną.

Po czwarte: żaden z urzędników nie podejmuje w takich sprawach decyzji sam, na pewno wszystko jest konsultowane z bezpośrednim kierownikiem urzędnika prowadzącego sprawę a nawet z szefem danego organu podatkowego: naczelnikiem (urzędu skarbowego lub celnego) lub dyrektorem (izby skarbowej lub celnej). W przypadkach większej wagi jest angażowane nawet ministerstwo, także obraz urzędnika, który sam jednostkowo doprowadza kogoś do ruiny jest po prostu kłamliwy.  Na pewno zdarzają się sytuacje na miarę „Układu zamkniętego”, ale sądzę, że są to pojedyncze i odosobnione przypadki – mam przynajmniej taką nadzieję.

Większość niesprawiedliwości popełnianej na podatnikach w majestacie prawa ma źródło w niejasnych przepisach podatkowych i częstych zmianach interpretacji. Tym raczej należałoby się zająć, a nie biciem piany na temat niesprawiedliwości, której właściwie nie ma. Ja osobiście mam dosyć zmian stanowiska organów podatkowych odnośnie tych samych spraw. Przepisy się nie zmieniły a podejście zmienia się diametralnie.

Przykład? Proszę bardzo: akcyza od samochodów uznawanych przez urzędy celne za osobowe, gdy w świetle prawa podatkowego (na gruncie pdof, pdop i VAT) oraz prawa o ruchu drogowym są to samochody ciężarowe. Doskonale pamiętam okres bumu wśród podatników na auta sprowadzane typu vany, pickapy, terenówki, od których nie płaciło się akcyzy, bo były ciężarowe. A urząd celny w tym czasie (lata 2008-2010) informował, że klasyfikacji podatnik powinien dokonywać na podstawie dokumentów (tzw. brief), z których wynikało, że samochód jest ciężarowy. Obecnie wszystkie te samochody, za sprawą wróżki chyba, z automatu są uznawane za osobowe i urząd celny nic innego nie robi, tylko postępowania w sprawie tego typu samochodów.

Moim zdaniem zmiana podejścia organów podatkowych nie powinna działać wstecz. W takim przypadku powinno oddzielić się grubą kreską okres sprzed i stosować nowe podejście do zobowiązań podatkowych, powstałych po zmianie podejścia. Brakuje mi także przepisów umozliwiających "dogadanie się" z organem. Powinna byc w prawie możliwość przeprowadzenia takiego postępowania, aby zaległość została w końcu uregulowana a podatnik nie musiał kończyć działalności bankructwem.

  • 26 kwietnia 2013

  • Ewa Pasieczna

  • 3


Komentarze

Maria

18 stycznia 2015 12:42

Cytat: Po drugie: Takie mamy przepisy. Nie urzędnicy je tworzyli, także słowa krytyki powinny być raczej kierowane pod adresem ustawodawcy. Nie bronię tu aparatu skarbowego, ale zrozumcie: urzędnicy muszą działać przede wszystkim zgodnie z prawem.

Tylko często urzędnicy a zwłaszcza w US są nadgorliwi w przestrzeganiu tego prawa.
Dlaczego Naczelnicy US , nie korzystają z danych przez Ustawodawcę przywilejów np. umorzenie zaległego podatku w wyjątkowych sytuacjach lub rozłożonie zaległości na madre raty aby poadtnik i jego rodzina mogła normalnie żyć. Nie korzystają z tych przywileji bo boją się o swoje etaty , nagrody.....bo trzeba się wytłumaczyć przed ustawodawcą ze swojej decyzji ...a po co sie trudzić i narażać! Lepeij napisać --działam wg.prawa.
Moim zdaniem zwykły szary obywatel ma prawo nie znać prawa i nie wiedzieć czegoś , urząd ma prawo upomnieć takiego petenta jeśli nie przestrzega prawa i jeśli On nie zareaguje to wtedy podać go sankcji. Ale to trzeba chcieć trzeba być urzędnikiem a nie urzędasem , który odbębnia swoje 8 h i do domu.

Agnieszka

13 stycznia 2015 14:56

Witam,
Pani Ewo uważam Pani artykuł za troszkę stronniczy. Czy nie uważa Pani, że jeżeli osoba jest uniewinniona w sprawie karnej przed sądem powszechnym to powinno to być brane pod uwagę w sprawie przed sądem administracyjnym? Posłużę się tu Pani własnym przykładem "Dla porównania: jak ktoś ukradłby jakiś przedmiot, to proces zwrotu tej rzeczy prawowitemu właścicielowi odzwierciedla przebieg postępowania podatkowego, natomiast sprawa karna, której zadaniem jest ukaranie sprawcy czynu zabronionego, to jest właśnie sprawa karna skarbowa, która rozgrywa się przed obliczem sądów powszechnych." A contrario - jeżeli sprawca czynu jest uniewinniony przez sąd powszechny to czy można od niego egzekwować przedmiot rzekomo przez niego skradziony?

Ania

20 grudnia 2013 13:29

Pani Ewo, czy pani zdaniem bezpieczniej jest rozliczać się samodzielnie, czy też może przy pomocy programów jak ten: http://rozliczeniepit.pl/ ? W drugiej opcji ryzyko pomyłki wydaje się zdecydowanie maleć